Ładowanie…

Rysunek Techniczny GD&T/GPS

Szkolenia online: PODSTAWY - GD&T - ADVANCED - ISO286 - CHROPOWATOŚĆ POWIERZCHNI
przewiń w dół

Blueprint

Czym właściwie jest ten sławny „Blueprint”? Termin, który często słyszymy w czasie spotkań inżynierskich w obrębie naszych korporacji czy biur konstrukcyjnych. To słowo słyszymy szczególnie w czasie spotkań z naszymi kolegami, które prowadzone są w języku angielskim.

Otóż – ”blueprint” to nic innego jak „rysunek techniczny”. Po prostu – jeden z synonimów, który w języku angielskim wszedł do powszechnego języka inżynierów. Dlaczego tak się stało? Tutaj musimy cofnąć się nieco w czasie.

Rysunek techniczny obecnie to nic innego jak plik cyfrowy zapisany w pamięci komputera. Aby rysunek otworzyć – należy po prostu wpisać odpowiedni numer i kliknąć „enter”. Każda firma czy korporacja ma obecnie szeroko rozwinięte bazy danych rysunków i modeli i odnalezienie odpowiedniego detalu nie stanowi większego problemu. To oczywiście w wielkim uogólnieniu.

Fakt jest natomiast taki, że z rzadka pracujemy obecnie na kopiach fizycznych. Większość rysunków czy technologii (w przemyśle maszynowym) znajduje się w formie elektronicznej. Tak jest łatwiej, bezpieczniej (i ekologiczniej), szczególnie gdy mamy do czynienia z wieloma zmianami czy rewizjami danego rysunku. Kopia elektroniczna, dobrze opisana w odpowiednim dokumencie towarzyszącym rysunkowi daje pewność, że pracujemy na odpowiednej wersji rysunku. Kopia drukowana nie zawsze daje nam tą pewność.

Natomiast nie zawsze tak oczywiście było. Nie zawsze, tzn. dalej niż powiedzmy 30 lat temu sytuacja była zgoła odmienna. Systemy CAD wchodziły śmiało/nieśmiało do użycia, technologie druku stawały się coraz bardziej dostępne i  pracowało się jak najbardziej z fizycznymi kopiami rysunków. Tak było najprościej. Czy to na spotkaniach czy to na warsztacie produkcyjnym – rysunek w formie wydrukowanego arkusza to było coś normalnego i powszechnego. Konfiguracja zespołów/maszyn nie była tak rozwinięta czy też skomplikowana jak ma to miejsce dzisiaj.

Cofając się w czasie jeszcze bardziej, powiedzmy w okolice roku 1840 i wcześniej – praca z rysunkiem nie była łatwa. Problemem było przede wszystkim dystrybucja kopii rysunków do zainteresowanych osób. Dlaczego? Ponieważ technologia szybkiego i sprawnego kopiowania praktycznie nie istniała. O ile sam przemysł nie wyglądał tak jak teraz, o tyle kopie rysunków (nie tylko rysunków technicznych maszynowych ale także projektów budowlanych, szkiców instalacyjnych itd.) bardzo się przydawały ponieważ praca z oryginałem powodowała sporo problemów. Przede wszystkim należało uważać, aby go nie zniszczyć. Aby zrobić kopię należało rysunek przerysować. A to jak wiadomo jest zajęciem czasochłonnym.

I tak oto dochodzimy do naszego „blueprint”. W roku 1842 niejaki John Herschel wynalazł i wprowadził proces, który jak na owe czasy był procesem rewolucyjnym w temacie sprawnego i nieograniczonego liczbowo tworzenia kopii dokumentacji technicznej. Otóż jego patent polegał na kopiowaniu rysunków za pomocą arkuszy światłoczułych. Kopia tworzona była jako negatyw rysunku. Co charakterystyczne – sam arkusz światłoczuły miał kolor niebieski, natomiast kopia rysunku (zarysy linii, teksty) przebijane czy też odbijane były jako białe kontury na niebieskim tle. Co do technicznym aspektów tego procesu odsyłam do google.  Zresztą w ramach eksperymentu i zabawy można pokusić się o wykonanie arkusza światłoczułego w warunkach domowych. Okazuje się nie być to wcale bardzo trudne.

Całość dokumentacji posiadała zatem kolor niebieski i stąd dokładnie wziął się termin „blueprint”, który do tej pory jest chętnie używany w języku angielskim. Oczywiście sam proces do dzisiaj nie przetrwał, posiadamy obecnie inne metody kopiowania czy drukowania, natomiast historyczna nazwa jak najbardziej jest w użyciu.

Dziękuję i do następnego wpisu!

Dodaj komentarz